• Wpisów: 27
  • Średnio co: 134 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 09:52
  • Licznik odwiedzin: 12 393 / 3772 dni
 
mianorris
 
W którymś z wcześniejszych wpisów zwierzałam się Wam z moich nawyków żywieniowych. Prawda jest taka, że większość z nich mam od niedawna, mniej-więcej od początku tego roku. Przedtem nienawidziłam jedzenia warzyw i to było powodem, dla którego ze wszystkich możliwych diet wybrałam *dietę dr Dukana*, zwaną też planem Protal.

Dzięki mojej mamie jestem współwłaścicielką dwóch książek autorstwa dr Pierre’a Dukana – „podstawowej” zatytułowanej *„Nie potrafię schudnąć”* oraz uzupełniającej zawierającej *350 przepisów* przydatnych w trakcie diety. Moim zdaniem warto przeczytać chociaż jedną z nich, zwłaszcza pierwszą – wyjaśnione jest w niej wiele rzeczy, które mogą pomóc, gdy ma się dylemat pt. „kurczę, mogę to zjeść czy nie?”.

Podstawowym założeniem diety Dukana jest to, że tyje się głównie od cukrów oraz tłuszczy. Za to trawienie białek dla organizmu jest tak trudne, że jedną trzecią przyjętych kalorii traci na przyswojenie pozostałych. Do tego dochodzi jeszcze kilka ważnych postulatów, ale odpuszczę sobie przepisywanie całej książki ;)

W diecie Dukana/proteinowej/białkowej/protal rozróżnia się cztery fazy. Wszystko jest w książce, a także do znalezienia w skróconej wersji w Internecie, np. na stronie dietadukana.net.pl/dukan-faza1.php . Małe podsumowanie:

Na dietę przeszłam z początkiem roku akademickiego, czyli w październiku 2010. W *fazie I (uderzeniowej)* je się tylko produkty białkowe. Trwa 3 do 5 dni.
W *II* robi się naprzemiennie „bloki” białkowe lub białkowo-warzywne – trwają 3 lub 5 dni, ewentualnie można zmieniać sobie co jeden dzień. Trwa tak długo, aż osiągniemy wymarzoną wagę. Mi zrzucenie około 7kg zajęło około miesiąca.
Następnie przeszłam do *fazy III*, czyli stabilizującej. Je się w zasadzie to, co w dniach białkowo-warzywnych fazy II + niewielkie ilości owoców, czasem jakiś produkt skrobiowy (np. ziemniaki). Trwa po 10 dni za każdy zrzucony kilogram – czyli w moim przypadku ponad dwa miesiące.
Tak więc na Gwiazdkę jadłam już normalnie i od tamtej pory, tj. od siedmiu miesięcy jestem w *fazie IV*. Jem normalnie, ale raz w tygodniu robię sobie dzień dukanowski, tj. menu z I fazy diety. Ten etap się nie kończy i faktycznie planuję stosować go do końca życia :)

Co mogę powiedzieć? Mimo zapewnień dr Dukana, że nawet przy normalnym jedzeniu 6/7 dni w tygodniu się nie utyje, na pewno przybrałam troszkę na wadze przez te pół roku. Chociaż przyznam szczerze – czasem dzień Dukana sobie odpuszczam. Z dwóch ważnych powodów, które warto rozważyć przed rozpoczęciem diety.
1. *Kłopotliwość*
To nie jest łatwa dieta, zwłaszcza dla osób, które jak ja spędzają np. 13h na uczelni. Do tego mam pecha i nie cierpię twarogu, a odtłuszczony serek wiejski/twarożek to jedna z niewielu rzeczy, które na Dukanie można bezproblemowo zjeść w pracy/szkole. Są oczywiście jogurty 0%, ale one są pozbawione tylko tłuszczu. Cukru mają tyle samo, a nieraz i więcej niż zwykłe jogurty i dlatego powinno się ich unikać. Tak więc wielokrotnie miałam problemy z żonglowaniem posiłkami i na pewno sporo mi to utrudniło.
2. *Brak energii*
No niestety. Podstawowym paliwem dla ludzkiego organizmu jest glukoza, czyli prosty cukier. Jeśli nie ma go w pokarmie, organizm przetwarza inne substancje by ją uzyskać. Przy normalnym żywieniu nie jest to problemem, bo przyswajamy dużo innych cukrów (np. sacharozę) z których glukozę otrzymuje się relatywnie łatwo. Natomiast na Dukanie z 1500 zjedzonych kcal 500 odpada na samo trawienie, a pozostałe tysiąc zachowuje się, jakby im ktoś nalał ołowiu w tyłki. Człowiek jest zmęczony, śpiący i cholernie ciężko mu się skoncentrować. I dlatego dni Dukanowskie zawsze odpuszczam sobie przed kolokwiami oraz sesjami. Szkoda poświęcać studia dla figury :]

Co jeszcze mogę dodać... Ogólnie dieta nie jest łatwa, chociaż sklepy podchwyciły trend i produkty odtłuszczone można obecnie bardzo łatwo dostać. Nawet Biedronka sprzedaje kefiry 0%  i twarożki 1,5% (ze szczypiorkiem) i 2% (naturalny). A kiedyś...? Tylko w delikatesach, w moim przypadku najczęściej w Bomi.

Co ciekawe, na diecie w ogóle nie brakowało mi *słodyczy*, ba! Bardzo szybko się od nich odzwyczaiłam i po przejściu w fazę IV w ogóle nie miałam na nie ochoty. Nawet Kinder Maxi King mi nie smakował :( Ale co jakiś czas i tak je jadłam, aż w końcu wrócił mi na nie smak.
Za to CHOLERNIE brakowało mi *chleba*, a na drugim miejscu – ziemniaków. Po prostu uwielbiam obie te rzeczy i to był mój główny ból. Oczywiście robiłam sobie różnego rodzaju dukanowskie pieczywo – dwa rodzaje chleba, jakieś bułki itd. Wszystko z otrębów. Moja mama autentycznie je uwielbia, mój brat i tata też lubią, ale ja od samego zapachu miałam odruchy wymiotne... Chociaż i tak je jadłam, bo czasem po prostu TRZEBA coś zagryźć :P

Chwilowo to by było na tyle. Jeszcze na pewno kiedyś do tej diety wrócę, bo naprawdę skrzywiła mi psychikę, a jakoś strasznie lubię się na tym blogu tak uzewnętrzniać :P Nie mam pojęcia skąd we mnie przekonanie, że na pewno cały świat chce czytać co jem, jakie mam egzaminy i że zakończyłam w tym tygodniu trwający 1,5 roku związek, ale BĘDĘ tak sobie wmawiać jeszcze przez jakiś czas ;)

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
  • awatar
     
     
    MnaVHvAHq
    Witam wszystkie dzynzcewiy ktf3re chcą przytyć,mam ten sam problem,choć niweluję wiele czynnikf3w ktf3re przeszkadzają w dokonaniu mojej idealnej wagi.Fakt ważę 57 kg ,ale jak na mf3j wzrost 1.76 to nie wystarczająca waga chcę ważyć 68 i powiem szczerze ,że jeżeli ktoś bardzo chce to osiągnie swf3j cel.tak jak koleżanka rzuciłam palenie (paliłam 6 lat) więc ciężko było   i powiem ,że po 3 tygodniach widzę rf3żnicę ważę obecnie 62 kg, jadam regularnie (5-6 posiłkf3w dziennie)jak najwięcej wysokiej jakości białka pełnowartościowego,np. chude mięsa (np. kurczak, indyk, chuda wołowina) i wędliny,jaja, jogurty, sery, przetwory mleczne, twarogi, ryby,ryż, makarony,Codziennie zjadam owoce i warzywa.Nie wolno się napychać ostatni posiłek jeść  2 h przed snem to działa sama korzystam z przepisu ktf3ry polecił mi lekarz więc chciała bym podzielić się z Wami.Pozdrawiam i powodzenia