• Wpisów: 27
  • Średnio co: 134 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 09:52
  • Licznik odwiedzin: 12 393 / 3772 dni
 
mianorris
 
W jednej z notek ( mianorris.pinger.pl/m/6480020/poziomy-zwarzywienia ) napisałam, że moja przygoda z szeroko pojętą fantastyką zaczęła się od książek. Ponieważ akurat mam posesyjny tydzień wakacji i nadrabiam zaległe lektury, postanowiłam skrobnąć też o nich notkę.

W komentarzu do któregoś z moich wpisów podsumowałam najważniejsze działy fantastyki. Dzisiaj udostępniam to szerszej publiczności ( ;) ) wraz z rozwinięciem tematu.

1. *Fantasy* (z powodu podobnej nazwy często błędnie utożsamiane z fantastyką w ogóle).

Mój ulubiony gatunek, od którego wszystko się zaczęło. Zawsze byłam molem książkowym i kiedyś, bodaj w IV klasie podstawówki, trafiłam w szkolnej bibliotece na „Hobbita” J. R. R. Tolkiena. Zachwycona tą książką zakupiłam zaraz wszystkie trzy tomy „Władcy Pierścieni”, chociaż przyznam bez bicia, że wtedy nie dałam rady ich zmęczyć. Z rozpędu dotrwałam do połowy „Dwóch wież”, a potem dostałam chyba Harry’ego Pottera i nie muszę chyba mówić, która seria bardziej trafiła do dziesięciolatki… :)

W każdym razie, byłam potteromaniaczką pełną gębą i do dziś mam do sagi wielki sentyment (chociaż na przykład filmy nie przypadły mi do gustu). Z Pottera przeskoczyłam błyskawicznie do Kinga, a także równolegle do wszystkiego, co pod fantastykę dało się podciągnąć – zarówno dość dorosłych „Siewcy Wiatru” (M. L. Kossakowska) czy „Szczęścia w mrokach” (Lynn Flewelling), jak i typowo dziecinnych – książki Edith Nesbit chociażby. Cała pasja nabrała rozpędu gdy rodzina podłapała mój gust i na wszystkie okazje zaczęłam dostawać książki – dzięki temu mój księgozbiór rośnie wraz z moimi potrzebami.

Technicznie rzecz biorąc, *fantasy* to fantastyka z udziałem magii, nadprzyrodzonych istot i innych motywów. Występować mogą w dowolnym czasie i miejscu, choć na pewno najpopularniejsza jest tzw. fantastyka mediewistyczna, czyli osadzona w realiach na kształt średniowiecznych, z oczywistych powodów zwana też fantastyką „magii i miecza”. W tych klimatach rozgrywa się np. akcja wspomnianego wcześniej „Władcy Pierścieni”, ale też święcącej współcześnie „Gry o Tron”. Do tej kategorii zaliczyłabym również mój ukochany „Świat Dysku” Terry’ego Pratchetta, ale akurat ta lektura rządzi się własnymi prawami i ciężko ją zaszufladkować ;)

Podgatunków fantastyki jest oczywiście o wiele więcej. „Harry Potter” jest przykładem *urban fantasy*, czyli fantastyki istniejącej w świecie współczesnym, w naszych miastach. To samo można powiedzieć też o „Kłamcy” Jakuba Ćwieka czy „Nocarzach” Magdaleny Kozak.

*Low fantasy* to zbiór obejmujący mało ambitne dzieła, które w większości wydawane były w kieszonkowych magazynach typu „Weird Tales”. Charakteryzują się dużą ilością seksu oraz przemocy i poza „Conanem Barbarzyńcą” nie umiem podać przykładu dzieła, które odniosłoby większy sukces.

Dla odmiany, *high fantasy* jest tworzone dla bardziej wymagających czytelników, w związku z czym autorzy często tworzą całe równoległe światy, z historią, językami czy nawet polityką. Tu ponownie można podać za przykład Tolkiena, a także Andrzeja Sapkowskiego, autora sagi wiedźmińskiej.

Istnieją też jeszcze dwa gatunki, które istnieją na pograniczu fantastyki z horrorem i sci-fi. Są to odpowiednio *dark fantasy* oraz *space fantasy*. Ponieważ w tym przypadku granice są płynne, nie będę podawać definicji, a jedynie przykłady książek, które moim zdaniem spełniają te kryteria. Do autorów dark fantasy należy na pewno Lovecraft, Wikipedia podpowiada też „Mroczną Wieżę” Kinga… Po namyśle muszę się zgodzić, pasuje i miks obu gatunków, i fakt, że książka jest mroczna jak cholera. Wywarła na mnie ogromne wrażenie.

Z kolei do *space fantasy* zaliczyłabym cykl haiński Ursuli K. le Guin oraz „Diunę” Herberta. Polecam obie serie, chociaż żadnej z nich nie miałam okazji przeczytać całkowicie :P

2. *Science-fiction*

Wątpię, by znalazła się osoba nie kojarząca tego terminu, ale oto krótkie podsumowanie: obce planety, statki kosmiczne, daleka przyszłość, roboty, lasery…

Z filmów naturalnym skojarzeniem są oczywiście „Gwiezdne Wojny”, ale jako, że notka jest o książkach, wspominam o Rayu Bradburym i Philipie K. Dicku, a z polskiego podwórka – polecam Stanisława Lema i Jacka Dukaja.

Do szczególnie lubianych przeze mnie podgatunków należy *antyutopia*. Czym jest utopia, wie chyba każdy – nie mogąca się ziścić wizja idealnego świata. Antyutopia to książki, w których wizję udało się wprowadzić w życie, czego katastrofalne skutki ponoszą żyjący w niej ludzie. Do klasyków należy „Rok 1984” Orwella, ale warto też sięgnąć po *”Nowy wspaniały świat”* (geniusz) oraz „Fahrenheit 451” (kurde, nigdy nie pamiętam tej liczby :D). Te trzy książki uważam za obowiązkowy „tryptyk” antyutopijny.

Uwielbiam też postapokalipsę. Czytałam kilka książek z tego nurtu, ale urzekł mnie dopiero… *podręcznik do gry RPG „Neuroshima”* ! Ponieważ jednak znów wykracza to poza temat tego posta, opiszę go przy innej okazji. Generalnie jednak akcja dzieł z tego podgatunku dzieje się w świecie, który przeszedł konkretną zagładę. Powody są różne – kataklizmy, najazdy obcych, sztuczna inteligencja, wojny nuklearne… Ale rezultat jest zawsze ten sam: grupka ludzi walczących o przetrwanie w nowym świecie. Daje do myślenia.

3. *Horror* (a. k. a. literatura grozy)

Tu również nazwa mówi sama za siebie. Książka ma wywołać przerażenie, lęk, obrzydzenie, a cel uświęca środki: mogą pojawiać się elementy nadprzyrodzone (czarna magia, wszelkiej maści potwory itd. – vide większość książek Stephena Kinga, np. „Miasteczko Salem”, „Christine”), ale nie muszą, jeśli zastąpi je okrucieństwo ludzkiej natury albo otaczającego świata („Misery” i „Cujo” tegoż). Obecnie motyw wampirów jest przegadany i wygładzony do obrzydzenia, dotknęło to też wielu innych istot. Polecam więc dla odmiany sięgnąć po klasyków – Anne Rice („Wywiad z wapirem”) czy Grahama Mastertona („Manitou”).

Tak chyba wyglądałoby krótkie (?) podsumowanie tematu-rzeki, jakim jest szeroki gatunek literacki zwany fantastyką. Jeśli chodzi o wymienione przeze mnie książki, to czytałam je wszystkie, może z jednym czy dwoma wyjątkami, więc w razie czego z radością mogę służyć radą :)

Pozdrawiam ciepło,
P.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  • awatar
     
     
    aTQ5KOooTyY5
    PKP: ja tam nie wiem, może żart im nie wyszedł i dlagteo Wilq podrożał?Maciej: cf3ż powiedzieć, cf3ż powiedzieć, kijem wisły nie przeskoczysz.
     
  • awatar
     
     
    cL0Nc74i
    Było o Solidarności, teraz o powstaniu itd. My jako narf3d uiewlbiamy takie sprawy. Gdy trafi nam się bohater czy to wojenny czy to sportowy to rzucamy go od razu na piedestał, gdy trafi nam się dramatyczna bitwa czy powstanie rf3wnież czcimy to niemal fanatycznie, nawet gdy przegramy. Czy to źle? Nie wiem, chyba każdy narf3d tak ma, prawda? co do samego zjawiska ciężko mi się jednoznacznie wypowiedzieć, z jednej strony dobrze ze pamietamy o tragediach czy sukcesach ale z drugiej czasem zwyczajnie przeginamy. No ale taka natura narodu że czci bohaterf3w i nienawidzi rządf3w ;P
     
  • awatar
     
     
    gość
    Jestem pewien, że nie skopią tego tak jak filmu i to co nemjniaj z dwf3ch powodf3w:1. Za rzecz zabrali się ludzie ktf3rzy znają się na rzeczy;2. Niczego nie da się skopać bardziej, niż Szerbucowej produkcji.
     
  •  
     
    Ja również uwielbiam czytać Tolkiena. Sapkowskiego też lubię, za ten cięty język którego poskąpił Tolkien. Aczkolwiek... czuję że muszę wrócić do książek fantasy. Potrafię całymi miesiącami nie tknać rzadnej książki, a innym razem czytam po nocach żeby dotrwać do końca rozdziału. :D Poza wymienionymi autorami spodobała mi się trylogia Eragona i zastanawiam się kiedy wyjdzie kolejna część...
     
  •  
     
    Jak tu teraz pięknie! :D Nie masz za co dziękować. Drobna przysługa, ale potrafiąca zdziałać cuda. ;)